Kategorie:
Nowiny
Ze Świata
Z Polski
Z Australii
Polonijne
Nauka
Religia
 

Archiwum:

Reklama:

 
10 lutego 2009
Festiwalowy gość z Perth - Christine Strzelecki
Z Christine rozmawia Ernestyna Skurjat-Kozek

Mam przyjemność poinformować, że gościem K’Ozzie Fest będzie Christine Strzelecki, która do Jindabyne i Cooma przybędzie aż z Perth wraz ze swą siostrą. Christine tak naprawdę ma na imię Krysta. O tym, że nazywa się (po rodzicach) Strzelecka nie miała pojęcia przez wiele lat.Dowiedziała się o tym przypadkiem. Ale zacznijmy po kolei. Rodzice Krysty poznali się i pobrali w Niemczech w 1949 roku. Stamtąd Karolina z d. Pieczykolan i Mieczysław Strzeleccy wyemigrowali do Australii i zamieszkali w miasteczku Albany. Mieli czworo dzieci: trzy córki, w tym Krystę i jednego syna, Ryszarda. Kiedy Krysta miała 6 latek, jej tata zginął w wypadku;kiedy wracał do domu rowerem z nocnej zmiany, zabił go pędzący samochód.

Kiedy policja powiedziała Karolinie, że jej mąż nie żyje, kobieta załamała się psychicznie do tego stopnia, że zabrano ją do szpitala psychiatrycznego, gdzie spędziła długie lata; zmarła tam w sylwestrowy wieczór 1987 roku. Czwórkę dzieci oddano na wychowanie w trzech rodzinach zastępczych. Krysta początkowo była w sierocińcu w Perth, potem trafiła do rodziny, która wcześniej przygarnęła jej starszą siostrę.

Listen to Krysta's story

Krysta, jako się rzekło przyjeżdża na festiwal ze swą przybraną siostrą. W dzieciństwie niezbyt się przyjaźniły, m.in. z powodu różnicy wieku. Zbliżyły się do siebie dopiero o wiele poźniej. Swoją matkę Krysta spotykała ponownie dopiero po 15 latach. Z ulgą wspomina, że matka ją poznała.Ze starszą (rodzoną) siostrą utrzymuje kontakt. Natomiast nie udało się odnowić kontaktu z bratem. Pamięta go jako 4-letniego chłopczyka. 25 lat temu, kiedy nawiązała kontakt z matką i siostrą. Po wielu staraniach udało się jej go odnaleźć - niestety, nie chciał jej widzieć. Bardzo mało zdjęć i dokumentów jej zostało w rodzinnym archiwum; większość spłonęła w pożarze domu, kiedy to mały Rysio zrobił użytek z pudełka zapałek.

Krysta, a raczej jak ją popularnie nazywano Christine, ma troje dzieci z dwóch małżeństw. Po drugim rozwodzie, jakieś 15 lat temu dowiedziała się, że prawdziwe jej nazwisko panieńskie brzmi Strzelecka. Tak było napisane w metryce, którą musiała wydobyć, aby złożyć podanie o paszport. Wtedy przyjęła swe prawdziwe nazwisko i od tej pory dumnie je nosi. W roku 2005 pojechała na wycieczkę do Europy Wschodniej, w tym do Polski. Objechała południową część z Krakowem i Oświęcimiem. Niestety trasa wycieczki nie prowadziła przez Łódź, rodzinne miasto jej ojca. Tyle wiedziała o ojcu. Rodzinnego miasta matki (Rudy Solskiej) nie udało jej się odnaleźć.

Nie wie, czy jest w jakimś stopniu spokrewniona z Pawłem Strzeleckim. Nie ma już kogo o to zapytać... O jego istnieniu i odkryciach dowiedziała się w szkole na lekcjach historii. Czy mają jakieś pokrewne geny? Zapewne poczucie przygody, chęć podróżowania po świecie, piesze wędrówki. Imała się różnych zawodów, od kilku lat pracuje w sądownictwie jako community correction officer; jak sama mówi: „I supervise criminals on parole orders”.

Chętnie dowie się więcej o Pawle Edmundzie Strzeleckim i spotka z ludźmi noszącymi to samo nazwisko; i dlatego chętnie przyleci z Perth na nasz festiwal i The Strzelecki Gathering pod pomnikiem Pawła.

Zatem do zobaczenia w kwietniu!

Ernestyna Skurjat-Kozek