Kategorie:
Nowiny
Ze Świata
Z Polski
Z Australii
Polonijne
Nauka
Religia
 

Archiwum:

Reklama:

 
2 lipca 2007
Seans polskości w 4 wymiarach
Marek Baterowicz. Foto Puls Polonii

W niedzielę 1 lipca br. w Klubie Polskim w Ashfield odbyła się niezwykła impreza „Kościuszko Encore” (Kościuszko bis!) – zapowiadana jako koncert, lecz program jej wykraczał poza czysto muzyczny charakter, stając sie bardziej seansem polskości w czterech wymiarach – muzyki, tańca, malarstwa, fotografii... A jak było, zobaczmy!

Na samym wstępie trzeba zaznaczyć, że niedzielny koncert nawiązywał do dwóch tegorocznych imprez zorganizowanych przez "Puls Polonii" wraz z "Lajkonikiem" ku pamięci Tadeusza Kościuszki i w obronie nazwy jego Góry; imprez, których promotorką była Ernestyna Skurjat-Kozek.

W pierwszej z nich (17/18 lutego) kompozycje Kościuszki wykonano na Górze Kościuszki, a muzykowali tam również Aussies! I oklaskiwali tańce Lajkonika. Były też akcenty wspominające Strzeleckiego (jak np. wiersze i ballady mu poświęcone przez J. Hospodaryka i innych twórców polonijnych). Drugą imprezą był Festiwal Kościuszki w Jindabyne & Cooma (NSW) w dniach 28/20 kwietnia...

Popołudnie w Ashfield nawiązywało do tych obu imprez poprzez wystawę zdjęć i obrazów eksponowanych w Sali Lustrzanej Klubu. A były tam takie rarytasy jak obraz Góry Kościuszki z roku 1903, pędzla Williama Charlesa Piguenit’a, ze zbiorów Art Gallery of NSW. Kopię tego obrazu sponsorowała pani Elżbieta Cesarska. Był też obraz T.B. Stachowicza „Pochód z ziemią spod Racławic”(Kopiec Kościuszki), sponsorowany przez Konsulat RP w Sydney.

A na scenie Klubu wiadniały portrety Kościuszki (na tle flagi australijskiej i polskiej) oraz Sir Pawła Edmunda Strzeleckiego... Imprezę organizowaną przez Fundację Kulturalną Pulsu Polonii prowadziła pani Bożena Pagin. A program rozpoczął pan Krzysztof Małek interpretując pięknie utwory generała, jako że Kościuszko bywał niekiedy kompozytorem.




Fortepian, który tak niedawno budził tyle emocji, a nawet dzielił Polonię, tym razem jednoczył nas swym szlachetnym dźwiękiem. Pan Małek jest zresztą wybitnym pianistą, a jego talent godny jest hojnego sponsora! Krzysztofa usłyszymy ponownie w Ashfield już niebawem, bo 15 lipca da on recital, który z pewnością będzie wielkim wydarzeniem artystycznym. Nie można stracić tej okazji.

Po tym muzycznym wstępie miała miejsce wzruszająca ceremonia przekazania portretu Emilii Plater przez panią Krystynę Cyroń, która z ramienia Polish Association of Cabramatta ofiarowała go Fundacji Kulturalnej "Pulsu Polonii". Portret ten być może trafił na antypody jeszcze w wieku XIX, gdy osiedlili się tu uchodźcy po Powstaniu Listopadowym – hrabiowie Lucjan i Ferdynand Plater. "Puls Polonii", w osobie Ernestyny Skurjat-Kozek, wręczył natomiast pani Krystynie Cyroń, prezesce Związku Polskiego z Cabramatta, podobiznę Emilii Plater z wierszem dedykowanym bohaterce przez samego Adama Mickiewicza. Podczas wymiany tych pamiątek na scenie Klubu nagle powiało historią, a duchy bohaterów insurekcji z 1830 roku musiały krążyć w pobliżu nas, przypominając zarazem, jak dawne są korzenie polskiej emigracji w Australii... i jak wiąże się to z jubileuszem 170-lecia polskiego osadnictwa w New South Wales!




Następnie do tańca ruszyły zespoły „Lajkonika” (B.Pagin) i „Syrenki” (A.Brak) w takt muzyki Kościuszki, jego polonezów i walca (choreografia Urszuli Lang i Iwony Kower). A po tej serii tńców Lajkonik wystąpił z mazurem ze „Strasznego Dworu”, a nie trzeba chyba przypominać o tanecznym kunszcie obu zespołów.

Usłyszeliśmy potem Oliwię Kierdal i Alicję Polak śpiewające w duecie „Waltzing Matilda”; wokalne talenty tych młodziutkich solistek zapowiadają – jak już się mówi – olśniewające kariery. Po tym australijskim akcencie pani Halina Gad wykonała słynną pieśń „Patrz Kościuszko na nas z nieba” z akompaniamentem pana K. Małka. Głos pani Haliny godny jest- bez przesady – sceny w mediolańskiej La Scali.






Tańce z regionu Krakowa przedstawiła grupa dzieci z „Syrenki”, także tańce kurpiowskie i taniec krakowski (R.Mitas, Lisa-Marie Gadd) wykonał ten zespół. I znowu na parkiecie zjawił się Lajkonik w tańcach z regionu Sącza.

Miłą niespodzianką był autorski popis Oliwii Kierdal, która zaśpiewała skomponowaną przez siebie piosenkę o Strzeleckim. Pierwszą część koncertu zakończył John Hospodaryk śpiewając własne piosenki o Kościuszce i Strzeleckim, akompaniując sobie sam na gitarze.

Po przerwie spędzonej na wystawie w Sali Lustrzanej usłyszeliśmy „Kujawiaka” Wieniawskiego (Joanna Gad), a dziewczęta w "Lajkonika" tańczyły kujawiaka oraz oberka. Młodzież z Lajkonika wykonała też poloneza Kościuszki oraz „Przepióreczkę”, a pani Halina Gad ponownie na scenie zaśpiewała szopenowskie „Życzenie” z akompaniamentem pana K. Małka.

Były jeszcze wariacje na temat motywów muzycznych z Kościuszki (Adam Wąsiel), także piosenka w wykonaniu Alicji Polak „Nie zapominajmy o Strzeleckim”, a następnie dzieci z zespołu Lajkonik przedstawiły tańce warszawskie.

I wreszcie mieliśmy przyjemność usłyszeć poloneza Chopina w magicznej interpretacji pana Krzysztofa Małka. Dostał wielkie brawa! A popołudnie w Klubie Polskim w Ashfield kończyły tańce góralskie w wykonaniu "Lajkonika", zawsze tak porywające publiczność. Tancerzy żegnano szczerymi oklaskami.






Całość zakończyła nasza „konferansjerka” pani Bożena Pagin, wręczając sporej grupie sponsorów dyplomy. Ten seans polskości w czterech wymiarach (muzyki, tańca, obrazów i fotografii) był dziełem organizacji i zespołów polonijnych spoza tzw. Polonii sfederowanej, jednak najwyższe władze Federacji NSW uhonorowały imprezę swoją obecnością. I to cieszy – fortepian Paweli już nas nie dzieli! A byłoby smutno, gdyby kultura polonijna była zależna od jakichś sarmackich sporów i waśni,zznamy je od stuleci. Słuchajmy lepiej głosu Wieszcza, który ostatnią księgę "Pana Tadeusza" zatytułował "Kochajmy się!". Czy naprawdę to niemożliwe? Nawet wtedy, kiedy słuchamy polonezów Chopina? Przecież muzyka łagodzi obyczaje...

Marek Baterowicz