Kategorie:
Nowiny
Ze Świata
Z Polski
Z Australii
Polonijne
Nauka
Religia
 

Archiwum:

Reklama:

 
4 czerwca 2007
Przychodzi góra do Mahometa
Zaproszenie na koncert Kościuszkowski w Sydney

Nie przyjechaliście do nas na Górę Kościuszki, więc teraz my przyjeżdżamy do Was. KOŚCIUSZKO ENCORE„Powtórka z Kościuszki”, "Kościuszko Bis" pod takim hasłem odbędzie się w niedzielę 1 lipca w Ashfield koncert będący w zasadzie powtórką historycznych imprez, jakie miały miejsce w lutym na szczycie Góry Kościuszki i w kwietniu „na równinie” w Jindabyne i w Coomie.

To prawda, tamte koncerty zorganizowaliśmy dla Australijczyków, ale to nie znaczy, że dyskryminujemy kochanych rodaków. Zakładamy, że przeciętny Australijczyk wie przecież o wiele mniej o Kościuszce i Strzeleckim niż my. Stąd „uderzenie” na Ozich. Ale teraz, w duchu inclusiveness, chcemy zaprezentować Wam to, co wcześniej zaprezentowaliśmy im.

Tym razem jednak wystąpią tylko artyści sydnejscy. Nie mamy, niestety, funduszy na sprowadzenie wspaniałych artystów z Jindabyne, Coomy i okolic. Spotkamy się z nimi zapewne za rok, bowiem władze obu miast opowiadają się za kontynuacją naszego Mound & Mt Kosciuszko Festival. Festiwal pod hasłem „Kopiec Kościuszki & Mt Kościuszko” ma się odbywać co roku.

Zatem lipcowe spotkanie ma się odbyć w naszym rodzinnym, słowiańskim gronie. Aczkolwiek bardzo nam będzie tęskno do dwójki małych Słowian – Czechów: Vendulki i Vaszka, wspaniałych dzieciaczków nauczycielki muzyki z Coomy, Jarki Wichta. No cóż, na pocieszenie mamy ich głosy i piosenki, możemy ich posłuchać.

Czeskie dzieci śpiewają "Jabliczko"

Ale co ja opowiadam o słowiańskim gronie?! Wygląda na to, że zapomniałam o zespole australijskim, który jako pierwszy raczył włączyć muzykę Kościuszki do swego repertuaru! Chodzi o „Windjammersów”! Mają być z nami! Z nami, aczkolwiek w uszczuplonym gronie, bez spiritus movens tego zespołu, jakim jest grający na klarnecie Graham Wood. Profesor Wood (Macquarie Uni) wyjeżdża właśnie na pół roku na urlop naukowy do Oxfordu. Zawsze pełen poczucia humoru Graham określa swój (tymczasowy) status jako Windjammer-in-Exile. Życzymy owocnego pobytu, sukcesów naukowych... i hmmm...może promowania Tadeusza Kościuszki w Anglii? Wszak to właśnie w Londynie Kościuszko opublikował swoje utwory!


Nuty Kościuszki opublikowane w Londynie

Tak więc oprócz wiernych sprawie Kościuszki „Windjammersów” mamy usłyszeć Johna Hospodaryka, który ostatnio - prócz ballad o Kościuszce, Strzeleckim i Adynie - prezentował w Jindabyne znakomitą pieśń o imigrantach-budowniczych wielkiej tamy. (Przypomnę tu, że to właśnie Sir Paweł Strzelecki zasugerował w roku 1848 budowę wielkiego zbiornika wody na rzece Warragamba. No i w sto lat póżniej z okładem ‘słowo ciałem się stało!’) Teraz, nota bene, żyjemy nadzieją, że John skomponuje nowe ballady o pionierach polskiego osadnictwa w Nowej Południowej Walii, które zaprezentuje w czasie uroczystych obchodów w przyszłym roku.

Janek Hospodaryk. Fragment ballady o budowniczych Warragamba Dam

Na Górze Kościuszki zaprezentowaliśmy muzykę skomponowaną przez naszego bohatera narodowego. W dwa miesiące później, na Festiwalu Kościuszkowskim w Jindabyne & Cooma przedstawiliśmy tańce z muzyką Kościuszki w układzie choreograficznym Urszuli Lang z Zespołu Lajkonik oraz Iwony Kower z Zespołu Syrenka. Wszystko to z myślą o Australijczykach – nie zapominając o kochanych rodakach.

I tu wypada wspomnieć o romantycznym Walcu Kościuszki. Będą Państwo mieli okazję podelektować się Walcem Kościuszki w wykonaniu....samego Strzeleckiego! Otóż jest w przedstawieniu taka scena, kiedy zwiewna i romantyczna Lady Jane Franklin, żona gubernatora Tasmanii (gra ją Basia Gadd) w liście do swej siostry zachwala naszego wspaniałego rodaka. Przy ślicznym biureczku, tak oto pisała w roku 1841:

„Wiem, że będziesz Strzeleckim oczarowana, jak wszyscy bez wyjątku! Jest tak dobrze ułożony, elegancki, inteligentny, wykształcony, a jednoczesnie tak pełen ognia i żywiołowości, miły i tylko troszeczkę złośliwy – ale nie za bardzo. Będzie najjaśniejszą gwiazdą w twojej galaktyce znakomitości”.

Tu nagle pojawia się Sir Paul Strzelecki (w jego roli „przystojny jak Strzelecki” Robert Mitas) i zaprasza Lady Jane do walca... Walca Kościuszki. Dlaczego nie? Przecież ten walc i dwa polonezy - opublikowane w Londynie jakieś 60 lat wcześniej - stały się popularne nie tylko wśród Polaków, ale być może również na końcu świata w kolonialnej Australii...Kto wie, może kilka miesięcy wcześniej przywózł te nuty do Sydney nowy osadnik, hrabia Lucjan Plater, blisko spokrewniony z Naczelnikiem Kościuszką?


Lady Jane. Foto Krzysztof Małek

Przypomnę, że na Górze Kościuszki usłyszeliśmy znakomitą jazzową interpretację „Walca” Kościuszki w wykonaniu Paula Diona, znakomitego saksofonisty, kompozytora , a także (jak się okazuje) dziennikarza i fotografa. Mamy od niego specjalne pozwolenie na publikację zdjęć, jakie wykonał z pokładu helikoptera w czasie pożarów w Snowy Mountains.




Posłuchaj improwizacji Paula Diona wykonanej 17 lutego 2007 na Górze Kościuszki


A oto Paul z parlamentarzystą Steve Whan'em

Kościuszko skomponował dwa polonezy – i właśnie te dwa obejrzymy w wykonaniu Lajkonika i Syrenki. Pierwszego (in C major) tańczą wyborowe pary z „Lajkonika”. Drugiego (in G major) tańczą 4 zwiewne „Syrenki”: Wiktoria Grochulska, Halinka Kuczma, Ania Kopyciok i Amanda Kuzminska. Zadziwiająca rzecz. W Jindabyne Lajkonikowe juniory zatańczyły właśnie tego drugiego poloneza nieświadome, że to utwór Kościuszki. Ten drugi polonez znany jest od ponad 200 lat jako „Polonez Kościuszkowski”. Tu uchylę rąbka tajemnicy : powiedziałam Urszuli Lang, że ten grany na akordeonie „Polonez Kościuszkowski” (podkład do tańca), wpisany w repertuar lajkonikowych maluchów, to właśnie utwór skomponowany przez samego Generała T.K.

No właśnie, a tego poloneza znamy jeszcze w innym wykonaniu – Haliny Gad. Ten sam polonez, znany w 19 wieku jako pieśń powstańców, nosi tytuł „Patrz Kościuszko na nas z nieba”. Tak, tekst do muzyki Kościuszki dopisano dużo później. Kiedy poprosiłam Halinę, aby przygotowała tę pieśń na Mound & Mt Kosciuszko Festival, odpowiedziała: „Ależ ja to znam, tego uczyła mnie moja mama! Nie wiedziałam tylko, kto jest kompozytorem!”. Tak więc na koncercie w Ashfield będziemy mieli okazję posłuchać – własnie w wykonaniu Haliny Gad (sopran) – tej pieśni niezwykle ważnej w historii Polski walczącej o swój byt i niepodległość.

Trochę więcej na ten temat

Mamy nadzieję zobaczyć na scenie utalentowaną piosenkareczkę i kompozytorkę w jednej osobie, 13-letnia Oliwię Kierdal. W Jindabyne zaśpiewała po raz pierwszy swą uroczą, melodyjną i z mądrym tekstem piosenkę pt „Strzelecki”.To była światowa prapremiera. Teraz mamy szansę na sydnejską premierę... o ile Firma Sony nie zabierze nam Oliwii do studia, bo dziewczyna ma coraz więcej nowych piosenek i jest coraz bardziej zajęta ich nagrywaniem. Trzymajmy kciuki, żeby tego dnia była jednak z nami!

Wielokrotnie słyszeliśmy Oliwię śpiewającą w duecie z Alicją Polak. Alicja wykonała w Jindabyne i Coomie kilka piosenek, w tym dwie związane tematycznie ze Snowy Mountains. Jedna to piosenka pt „Nie zapominajmy o Strzeleckim” ( której tak fajnie uczyli sie nasi seniorzy w czasie Tygodnia Kultury Polskiej w Ashfield w lutym br.), a druga to „Crazy Kosciuszko Melody”, piosenka z repertuaru Ulicka O’Boyle, autora wielu piosenek o budowniczych Snowy Hydro Scheme.

Posłuchaj piosenki budowniczych The Snowy Hydro Scheme "Cavaliers of Cooma"

Teraz dochodzą nas słuchy, że Alicja szykuje niespodziankę w postaci nowej piosenki o Naczelniku Kościuszce, ale... cicho sza....

Myślę, że wiele radości i emocji dostarczy nam również swą grą – tym razem na prawdziwym fortepianie - wspaniały pianista Krzysztof Małek. Krzysio na tydzień przed oddaniem pracy magisterskiej poczuł „bluesa” czyli ducha przygody i pożyczonym samochodem wybrał się właściwie po raz pierwszy w australijskie country, żeby zagrać na Kościuszkowskim Festiwalu. Podrzuciliśmy mu jeszcze pasażerkę, starszą panią z Central Coast, której „rozmowność” gwarantowała, że kierowca nie zaśnie w czasie dość długiej podróży.

Przypomnę, że dzielny Krzysio dojechał do Jindabyne w piątek 27 kwietnia wieczorem przy zerowej widoczności, we mgle i ulewnym deszczu. Natychmiast wpadł do nas do „Memorial Hall”, gdzie okazało się, że nie mamy ani fortepianu, ani pianina, ani nawet żadnego keyboarda. Urzędniczka z lokalnego działu kultury i sztuki, która miała pośredniczyć i pomagać, była od pewnego czasu nieosiągalna ani mailowo ani telefonicznie. Zaczęliśmy dramatycznie wykręcać numery telefoniczne różnych ludzi z Sydney, Kanbery, Coomy i Jindabyne.

Dopilnowując rozwieszania wystawy „Mound & Mt Kosciuszko” poprosiłam Urszulę Lang, aby rozejrzała się za klawiszowym instrumentem w kościele albo w pubie. A jak zastrzegał Krzysztof, musi to być instrument na 7 oktaw i o 2 pedałach. Inaczej nie będzie grał! Dziesiąta w nocy. Jutro koncert. Skurcze serca, stan przedzawałowy....Ostatecznie Ula niespodziewanie natrafiła w pobliskim hotelu na Paula Diona, który akurat tam występował. Natychmiast przyszedł nam z pomocą. Poprosił znajomą panią z lokalnego kościoła, aby nam na rano dostarczyła instrument.

Jakie były problemy następnego dnia z brakiem odpowiedniego krzesła dla artysty, ze ślizgającym się po parkiecie instrumentem, poluzowanym pedałem - można długo opowiadać. Przypomnę tylko, że Krzysztof dał z siebie wszystko, dostał owację na stojąco, ale zabronił publikowania swych zdjęć z tego koncertu. W sposób żwawy, dynamiczny i wesoły wykonał 3 utwory Kosciuszki w swojej interpretacji. Dodam tu, że konferansjer Tom Barry utwory Kościuszki wziął za Chopina, a dopiero potem z wielkim wzruszeniem wysłuchał Poloneza As dur i publicznie przysięgał, że specjalnie dla Krzysztofa w przyszłym roku w Sali „Memorial Hall” stanie prawdziwy fortepian.

Wszystko to zostało uwiecznione na filmie kręconym przez Marka Kammę. Oj, przydała się taśma w sobotę wieczorem, kiedy to przy kominku („kozie” raczej) w Vaski Lodge zebrała się pokażna grupa „festiwalowców”. Były „nocne rodaków rozmowy’”, z zaciekawieniem oglądaliśmy na białej ścianie, jak to Krzysiek po mistrzowsku grał na tym „byle-czym”. Zabawa była pyszna, bo Krzysztof stanąwszy przy ścianie usiłował "grać" na filmowej klawiaturze – co całkiem zabawnie wyszło na fotkach.




Następnego dnia dramat „fortepianowy” się powtórzył. Yamahy z Jindabyne, wbrew obietnicom, nie dali nam do Coomy, trzeba było stawać na głowie, żeby „jakieś-coś” pożyczyć na miejscu. Zabytkowe krzesełko (Dąbrowa Gallery) znów trafiło na scenę w Centennial Park tworząc nielichy kontrast z nowoczesnym, ale też zdezelowanym instrumentem, którego pedały musieliśmy przylepić do podłogi taśmą klejącą. A i to nie dawało pełnego zabezpieczenia. Instrument chciał jeżdzić po scenie, na szczeście blokowała mu drogę dość korpulentna i bardzo zyczliwa konferansjerka, Alyson. Podobnie jak miejscowa ludność, Alyson musiała być świadoma tego, że dźwięki muzyki Chopina, granej w parku na żywo, rozlegają się w Coomie po raz pierwszy. A więc historia przez duże H.

A teraz chcemy coś z tej niezwykłej atmosfery kościuszkowskich imprez „na prowincji” przekazać mieszkańcom sydnejskiej metropolii.O przygotowanie dekoracji poprosiliśmy Pana Krzysztofa Gawła, który na naszą prośbę zareagował super życzliwie. Od dawna podziwiamy jego dekoracje na polonijnych koncertach i akademiach. Szkoda, że jest skromnym człowiekiem, który nie lubi rozgłosu i nie udziela wywiadów. W sympatycznej rozmowie zdołałam się dowiedzieć, że Pan Krzysztof jest elektronikiem, choć tak naprawdę marzył kiedyś o studiach na Akademii Sztuk Pięknych.



Zapraszamy na koncert w niedzielę 1 lipca w Ashfield. Do nabycia będą płyty z piosenkami o Kościuszce i Strzeleckim, a także nalepki na samochód wg projektu graficznego Łukasza Światka. Dostępne też będą oryginalne programy „Mound & Mt Kosciuszko Festival”. Niechaj każdy ma szansę zdobyć kopię tego - było nie było - historycznego dokumentu. Dochód z koncertu będzie przeznaczony na profesjonalny montaż filmu dokumentalnego o Parku Kościuszki i naszej przygodzie muzycznej na Górze Kościuszki. Produkcji filmu podejmuje się Fundacja Kulturalna "Pulsu Polonii".

Koncert ma się odbyć w dużej sali Klubu, natomiast w Sali Lustrzanej będzie czynna przez 2 tygodnie wystawa fotograficzna obrazująca Kopiec Kościuszki w Krakowie oraz naszą australijską Górę Kościuszki... a na niej roztańczone Lajkoniki. Część wystawy sponsorowały znane osobistości polonijne, a część kosztów poniosły: Konsulat RP i Fundacja Bluma. Wszystkim darczyńcom jeszcze raz serdecznie dziękujemy.

Kochani sponsorzy - oto oni

Ernestyna Skurjat-Kozek