Kategorie:
Nowiny
Ze Świata
Z Polski
Z Australii
Polonijne
Nauka
Religia
Wyszukiwarka 

Szukanie Rozszerzone
Konkurs Strzeleckiego:

Archiwum:

Reklama:

 
3 sierpnia 2021
Strzelecki: pruska zagadka
Ernestyna Skurjat-Kozek

Podanie Pawła Edmunda Strzeleckiego o obywatelstwo brytyjskie poparła niezwykle ważna i majętna persona, a mianowicie bankier, magnat i polityk Samuel Jones Loyd, późniejszy Lord Overstone. Tyle wiedziałam. Ciekawiło mnie, jakie to inne londyńskie persony mogły dać polskiemu podróżnikowi rekomendacje? I oto natrafiłam w Brytyjskim Archiwum Narodowym na dokumenty naturalizacyjne „Hrabiego”. Rzuciłam się na nie jak kot na śmietankę. A tu szok - niespodzianka. Pierwszy dokument, jaki mi wpada w ręce, to rekomendacja Konsula Generalnego Królestwa Pruskiego, Herr Bernarda Hebelera. Jak to? Przecież według rodzinnych plotek Paweł Edmund jako młody człowiek uciekł, czy wręcz zdezerterował z pruskiego regimentu w Księstwie Poznańskim! Jakim cudem Konsul rekomendował dezertera z pruskiego wojska ?

A jednak wzrok mnie nie myli. Mam przed sobą dokument sporządzony w Londynie 14 listopada 1845 roku.

"Ja, Bernard Hebeler, zam. 15, York Place, Portman Square, Konsul Generalny Jego Wysokości Króla Pruskiego, uroczyście i szczerze oświadczam, że dobrze znam Pawła Edmunda De Strzeleckiego, szlachcica pruskiego z Wielkiego Księstwa Poznańskiego w Królestwie Pruskim, obecnie rezydującego pod nr 117 Piccadilly w parafii św. Jerzego na Hanover Square i świadomie poręczam za jego - Pawła Edmunda de Strzeleckiego - lojalność i wartość społeczną oraz za prawdziwość jego oświadczeń złożonych w podaniu adresowanym do [ministra spraw wewnętrznych] Czcigodnego Sir Jamesa Grahama, barona, dnia 14 listopada 1845 roku. Również potwierdzam tożsamość Pawła Edmunda De Strzeleckiego jako tej samej osoby, która złożyła affidavit przed Szefem Kancelarii panem Griffinem Wilsonem (...) potwierdzam, że jestem właścicielem domostwa przy 15 York Place, Portman Square, w którym rezyduję.”


Dolna część strony - rekomendacji konsula Hebelera z podpisami i pieczęcią burmistrza.Crown Copyright.The National Archive Ref.HO-1-20-278


Fragment oświadczenia Strzeleckiego (affidavit), w którym m.in. wyjaśnia swą sytuację finansową. Crown Copyrigt. Ref. HO-1-20-278

Jest sprawą nadal niejasną, czy Paweł istotnie służył w pruskiej armii. Do tej pory żadnych dokumentów potwierdzających to nie odnaleziono. Wszyscy autorzy książek o Strzeleckim powołują się na rodzinne plotki rozsiewane przez kuzynkę Strzeleckiego, Narcyzę Zmichowską.*) Przez pewien czas Paweł i jego starszy brat Piotr (kapitan armii napoleońskiej) mieszkali u swej siostry Izabelli Słupskiej w Skubarczewie. Jak twierdzi Żmichowska, to szwagier Słupski „oddał Pawła do wojska”. Paweł miał przez jakiś czas (kilka lat?) służyć w 6 Regimencie Thuringischen Uhlans, zwanym Polskim regimentem. Nie jest jasne, czy stacjonował w pobliskim Inowrocławiu. Według rodzinnej plotki, po uzyskaniu najniższego stopnia oficerskiego Paweł złożył rezygnację i wrócił do domu. Z kolei wnuk Izabelli miał twierdzić, jakoby Paweł wręcz zdezerterował.


Kuzynka Strzeleckiego - Narcyza Żmichowska, lata 1860te.


Dr William Henry Fitton, lekarz i geolog

„Jeśli Paweł był faktycznie dezerterem, to jakim cudem nie wykryto jego obecności w Księstwie Poznańskim?” -pyta Lech Paszkowski w swojej książce o Strzeleckim. No właśnie, przecież Paweł mieszkał na terenie Księstwa jeszcze przez kilka lat (okres romansu z Adyną Turno). Czyżby więc cała opowieść o służbie w armii pruskiej była wymyśloną plotką? Dociekliwy Paszkowski sprawdził "Księgi Regimentu" i twierdzi, że nazwiska Strzeleckiego tam nie ma. Czyli w VI Regimencie go nie było. No dobrze, ale czym wytłumaczyć lęk Strzeleckiego przed pojawieniem się w na terytorium Królestwa Pruskiego? W 1842 roku, na rok przed powrotem do Europy Paweł proponował Adynie, aby się spotkali w dowolnie wybranym mieście, BYLE NIE W BERLINIE (jak pisał: I could not with impunity appear in Berlin.)

Hmmm... „Nie mógłbym się w Berlinie pojawić bezkarnie”. A teraz mamy listopad 1845 roku, do podania Strzeleckiego o obywatelstwo brytyjskie dołączone jest poparcie Konsula Generalnego Królestwa Pruskiego, Herr Bernarda Hebelera. I oto mamy pruską zagadkę, której przypuszczalnie nie uda się nam rozwikłać przez następne 200 lat.


Bankier Samuel Jones Loyd, przyjaciel i protektor Strzeleckiego


Katalog unikalnych zbiorów Matthew Uzielli'ego

Wypadałoby dowiedzieć się czegoś o Hebelerze, może w jego życiorysie znajdziemy jakąś przesłankę? Niewiele jest informacji na temat Herr Bernarda, co gorsza niektóre są błędne. Bernard urodził się w Bawarii niby w 1815 roku, co wydaje się niemożliwe, skoro prawdą jest, że ożenił się w Londynie w 1830 roku. Co dziwniejsze, z tych nierzetelnych informacji wynika, że żona była dużo starsza od Bernarda. Trzeba się mocno natrudzić, żeby znaleźć prawidłowe informacje, potwierdzone przez inne źródła.

Tak więc ustalamy, że Bernard urodził się w 1794 roku (łatwo zapamietać, bo w okresie Powstania Kościuszkowskiego). Zmarł 20 marca 1862 roku w Londynie. Przez ponad 30 lat był Konsulem Generalnym reprezentującym Króla Pruskiego w Wielkiej Brytanii. Nie wiemy, kiedy się pojawił w Londynie, wiadomo jedynie, że tu w roku 1830 ożenił się z Caroline Richardson (1806-1899). Miał z nią 9 dzieci. W internecie można znaleźć ich imiona, daty urodzin oraz informacje o ich dalszych losach.

Sporo informacji o rodzinie Herr Bernarda znajdujemy w komunikacie o Spisie Ludności z 1851 roku. Na pierwszym miejscu informacja o głowie rodziny: Bernard Hebeler, Prussian Consul General, Merchant (czyli kupiec!), wiek 56 lat, urodzony w Niemczech, obywatel brytyjski. Na drugim miejscu – żona Caroline, lat 42 (a więc o 14 lat młodsza od męża); dalej mamy imiona i daty urodzin pięciu córek w wieku od 16 do 7 lat. Co ciekawe, znajdujemy też dokładne informacje o zatrudnionej służbie: o guwernantce rodem z Francji, pięciu służących (paniach) oraz dwóch służących (panach), w sumie 8 osób.

Można więc wnioskować, że Hebeler był zamożnym człowiekiem. Czy głównie dzięki temu, że żona pochodziła z niezwykle majętnego klanu Richardsonów? Brak informacji o jej ojcu Rowlandzie, wiadomo natomiast, że jej stryj Christopher (1741-1836) posiadał ogromne majątki. Specjalnie podaję tu jego datę urodzenia i śmierci, bo w rodzinie Richardsonów było wielu Christopherów. Tak więc Karolina Hebelerowa miała: dziadka Christophera, stryja Christophera, brata stryjecznego Christophera, którego synek też miał na imię Christopher.

Zajęło mi kilka nocy, aby się połapać w strukturze klanu Richardsonów. Karolina nie znała swego ojca Rowlanda, ponieważ zmarł dokładnie w roku, w którym ona się urodziła (1806). Głową całej rodziny mógł więc być stryj Krzysztof, określany jako „timber merchant”, m.in. właściciel wielu nieruchomości, a także kilku statków towarowych. Miał sporą gromadkę dzieci, kilku synów zmarło mu dość wczesnie, w swoim testamencie zostawił hojne zapisy dla synowych oraz wnuków (zmarł w 1836 r.). Można się domyślać, że dzieci wcześnie zmarłego Rowlanda przyjaźniły się z potomstwem stryja Christophera. Również, jak się okazuje, Bernard Hebeler był w doskonałych stosunkach z bliższą i dalszą rodziną żony, w tym z jej stryjecznym bratem Christopherem (ur.1780) oraz stryjeczną siostrą Anną Rebeką (ur. 1784). Zupełnym przypadkiem udało mi się wykryć, że łączyły ich także sprawy finansowe.


Fragment dokumentu sądowego dot. bankructwa Christophera Richardsona

Otóż jak się okazuje, Bernard był dyrektorem (członkiem zarządu) German Mining Companyposiadającej udziały w kopalniach srebra, miedzi, ołowiu i żelaza na terenie Bawarii, Księstwa Nassau oraz w Rosji. Zyski z kopalni za zgodą uzyskaną w pruskich sądach przekazywane były do Anglii na ręce trzech trustees do podziału między 36 udziałowców. Jak wynika z sądowych dokumentów, wśród udziałowców byli m.in. Hebelerowie oraz dwójka kuzynów Karoliny: jej stryjeczny brat Christopher i stryjeczna siostra Anna Rebeka. Mniej więcej w rok po śmierci swego majętnego ojca, syn Krzysztof z nieznanych powodów wpadł w marcu 1837 w tarapaty finansowe; będąc niewypłacalny poprosił swą siostrę o pomoc finansową w wysokości 2 tysięcy funtów, której mu natychmiast chętnie udzieliła; w zamian otrzymała pakiet akcji German Mining Company. O tej transakcji firma German Mining Company nie została oficjalnie powiadomiona. Tymczasem stara panna Anna Rebeka wyruszyła w podróż „na kontynent”, z której wróciła dopiero w listopadzie. Nie czas wchodzić tu w szczegóły, powiedzmy tylko w skrócie, że w międzyczasie sprawy się skomplikowały i Christopher musiał ogłosić bankructwo. Chciano mu odebrać akcje, ale te były już w posiadaniu siostry. Anna Rebeka podała sprawę do londyńskiego sądu i ją wygrała.

O szczegółach zawikłanej sprawy sądowej można poczytać tutaj. Zadałam sobie trud przestudiowania finansowych aspektów tej zawiłej sprawy sądowej, w której Bernard występował jako świadek. Ciekawiło mnie, czy nie maczał palców w aferze, czy można go oskarżyć o nepotyzm. Doszłam jednak do wniosku, że był człowiekiem bardzo uczciwym, na dodatek dobrym fachowcem.

Kolejny trop internetowy (który zaprowadził mnie na daleką Jamajkę) też wydaje się świadczyć o tym, że Bernard był uczciwym człowiekiem i rzetelnym funkcjonariuszem. Otóż w czasach, kiedy znoszono niewolnictwo, wielu bogaczy występowało do władz brytyjskich o odszkodowania za utratę darmowej siły roboczej na karaibskich i jamajskich plantacjach. Podanie o odszkodowanie za utratę 44 niewolników na farmie „Saxony” złożył niejaki William Chrystie z Kingston. Czy Chrystie był oszustem? Na polecenie Rządu Pruskiego Hebeler zakwestionował ów wniosek występując też w imieniu prawowitych spadkobierców, synów niejakiego Johna Gottschalka.

Za swoją długoletnią służbę publiczną Bernard Hebeler został w roku 1842 odznaczony przez króla pruskiego Fredericka Williama IV orderem Czerwonego Orła, Order of the Red Eagle. Był w Londynie znaną postacią, członkiem Royal Statistical Society. 16 listopada 1846 roku (a więc równo rok po udzieleniu Strzeleckiemu rekomendacji) wygłosił na konferencji Statistical Society of London obszerny referat pt Statistics of Prussia, dostępny na internecie. Z pewnością jest to pasjonująca lektura dla Polaka interesującego się dziejami Polski pod zaborem pruskim.


Order of the Red Eagle, przyznany Hebelerowi przez króla pruskiego

W teczce Strzeleckiego, obok rekomendacji Samuela Jonesa Loyda i konsula Hebelera znajdujemy w jednym wspólnym dokumencie spisane (w dzień później, 15 listopada) oświadczenia dwóch Londynczyków: pierwszy to znana postać, doktor medycyny William Henry Fitton, który był też geologiem-amatorem. Oczywiście panowie dobrze się znali, łączyła ich miłość do geologii. Drugi to Mathew Uzielli, kolega Strzeleckiego z zaprzyjaźnionej firmy bankowej Devaux. Uzielli, syn włoskiego imigranta rozpoczynał swą karierę u braci Devaux jako skromny urzędnik, wkrótce jednak zadziwił wszystkich swoją inteligencją i talentami. Zrobił błyskawiczną karierę i zostawił po sobie ogromny majątek oraz cenne zbiory sztuki.

Prócz 4 rekomendacji Strzelecki dołączył do swego podania fragmenty korespondencji gubernatora George’a Gippsa z Lordem Russelem, ówczesnym ministrem ds Kolonii. Gipps do swego listu załączył kopię Raportu Strzeleckiego. Z wielkim uznaniem opowiadał o jego odkryciach, niestety popełnił jeden błąd. Count Sterleski, a Political Exile, who since the latter misfortunes of Poland, has devoted himself to the pursuits of Science...” Na kopii listu Gippsa znalazło się sprostowanie wpisane jakąś urzędową ręką, zapewne na życzenie Strzeleckiego:

This is an error, Mons. De Streleski is not a Political Exile, he left his native country voluntarily and long before the memorable events of 1830. A więc: „Strzelecki nie był uchodźcą politycznym, opuścił kraj rodzinny dobrowolnie i na długo przed pamiętnymi wypadkami roku 1830”. Pamiętne wypadki to oczywiście Powstanie Listopadowe. Ciekawe – pomyślałam - czy pruski konsul generalny widział list Gippsa i jakie to mogło mieć znaczenie? Odpowiedź przyszła już po chwili, tak się bowiem złożyło, że dokument nr 1, czyli podanie Strzeleckiego przeczytałam na szarym końcu. Dość długa to epistoła zawierająca szczegółowy opis drogi życiowej Strzeleckiego, jego odkryć i dokonań, informacji o świeżo wydanej książce "Physical Description..."; są też tu wyliczone i załączone oświadczenia osób rekomendujących, a także fragmenty korespondencji gubernatora Gippsa z Lordem Russelem z lat 1840 i 1841.


Czwarta strona podania Strzeleckiego o obywatelstwo brytyjskie. Crown Copyright. Ref. HO-1-20-278

Ostatnie zdanie Podania brzmi tak: „Do fragmentów korespondencji uznałem za stosowne podłączyć notatkę mającą sprostować błędną opinię przekazaną przez gubernatora Gippsa, jakoby Strzelecki był wygnańcem politycznym, czemu w sposób oczywisty przeczy załączone tu świadectwo Konsula Generalnego Króla Pruskiego.”

Fenomenalna sprawa! Nie znamy ówczesnej procedury biurokratycznej. Czy był taki wymóg, aby do podania o obywatelstwio brytyjskie dołączać poświadczenie placówki dyplomatycznej z kraju pochodzenia, w tym przypadku konsula pruskiego? Jeśli takiego wymogu NIE było, to znaczy że Strzelecki SAM się zgłosił do konsula pruskiego z prośbą o wyjaśnienie jego statusu politycznego. Musiał więc być absolutnie pewny, że jest osobą nie mającą na sumieniu jakiegokolwiek konfliktu prawnego w Królestwie Pruskim. Przecież Konsul miał obowiązek to sprawdzić przed podpisaniem jego aplikacji o obywatelstwo brytyjskie. To chyba potwierdza opinię Lecha Paszkowskiego, iż rodzinne opowiadania Żmichowskiej o tym, że Strzelecki zdezerterował z armii pruskiej są pospolitą plotką.

Ale dlaczego w liście do Adyny pisał, że nie może się bezkarnie pojawić w Berlinie? Pruska zagadka pozostaje niewyjaśniona.

Jedno jest pewne: Strzelecki uzyskał obywatelstwo brytyjskie w dniu 28 listopada 1845 roku, zaledwie w dwa tygodnie po złożeniu podania. A więc był już obywatelem brytyjskim, gdy dostawał Złoty Medal Royal Geographical Society (1846) i gdy służył w Irlandii pomocą w czasie klęski głodu (1847-9).

Ernestyna Skurjat-Kozek

PRZYPIS:
*) Narcyza Żmichowska, "O Pawle Edmundzie Strzeleckim: według rodzinnych i towarzyskich wspomnień" 1876.