Kategorie:
Nowiny
Ze Świata
Z Polski
Z Australii
Polonijne
Nauka
Religia
 

Archiwum:

Reklama:

 
3 grudnia 2017
Klebetnica w prawdziwie polskim domu
Marianna Łacek, OAM. Foto Henry Iglinski

Zwykły roboczy dzień, środa, godziny południowe. Kolejny samochód wjeżdża w szeroko otwartą bramę Domu Polskiego w sydnejskiej dzielnicy Cabramatta. Parkujemy w cieniu rozłożystej palmy. Z samochodu obok wysiada młoda uśmiechnięta dziewczyna – pomaga wysiąść drugiej, nieco starszej pani. Obydwie zmierzają do wejścia. My również tam się udajemy. Dosłownie już od progu otacza nas polskość. Na ścianach przestronnego foyer galeria obrazów. Wszystkie w jednakowych, rzeźbionych ramach – jest ich ponad 40. To poczet polskich królów, Jana Matejki. Wątpię czy istnieje jeszcze jakieś inne miejsce w Australii, które mogłoby się poszczycić podobną galerią! Wchodzimy dalej. Gospodyni tego Domu, Pani Krystyna Cyroń – prezes Związku Polskiego Cabramatta, wita serdecznie każdego z przybywających gości. Zajmujemy wskazane nam miejsca i z zainteresowaniem rozglądamy się po lśniącej czystością sali.

Klebetnica zaprasza na koncerty w Sydney.Youtube.

Teraz wypełnia ją kilkanaście długich stołów. Przykryte jednakowymi obrusami w pastelowych kolorach, od razu stwarzają domowy nastrój. Prawie wszystkie miejsca są już zajęte. Słychać rozmowy, wybuchy śmiechu... Oczywiste jest, że siedzące wokół osoby dobrze się znają... Na ścianach obrazy – są góry, widoki miast, z oszklonego portretu zda się z dumą spoglądać Tadeusz Kościuszko... Słońce przechyliło się już nieco ku zachodowi i wpadające przez okna promienie oświetlają złoty napis nad sceną: Dom Orła Białego.

Po przeciwnej stronie nad drzwiami, ścianę zdobi niezwykle swojskie malowidło. Łagodnie zaokrąglone pagórki z mozaiką pól. Wśród białych pni brzozowego zagajnika drewniana, rzeźbiona chata... obok przydrożna kapliczka. Jest po żniwach. Na polach schną kopki skoszonego żyta. Zielenią się grzędy ziemniaków... w dali widnieje wieża kościoła. Umieszczony pod spodem napis wyjaśnia wszystko: Oto Polska. Mimo woli na myśl przychodzą słowa Norwida: „Do Kraju tego, gdzie pierwsze ukłony są jak odwieczne Chrystusa wyznanie: ‘Bądź pochwalony!’ Tęskno mi Panie”. Ale od strony kuchni dochodzi już smakowity zapach obiadu. Wszyscy wstają. Pani Krystyna czyni znak krzyża i wyraźnie recytuje proste, ale jakże wzruszające słowa modlitwy:

Boże, dzięki Ci składamy, za to co spożywać mamy. Ty nas żywić nie przestajesz, pobłogosław co nam dajesz. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.






Ubrani w stylowe fartuszki panowie i panie, bezszelestnie roznoszą talerze z polskim obiadem – pachnące, świeżutkie ziemniaczki, chrupiący kotlet schabowy oraz surówka z kiszonej kapusty z marchewką. Wszystko wyśmienite! Za chwilę pojawiają się dzbanki pysznej kawy lub herbaty oraz prawdziwie polskie ptysie z kremem.

W międzyczasie na scenie trwają ostatnie przygotowania do występu – to słynna kapela góralska ‘Tekla Klebetnica.’ Zaliczyli już Melbourne i Brisbane – wszędzie spontanicznie oklaskiwani. Swój pierwszy sydnejski występ dedykują polskim seniorom właśnie w Domu Orła Białego. W swoim australijskim tournee występują we troje – jeden z muzyków gra na akordeonie, drugi na kontrabasie a urocza skrzypaczka Ania jest także wokalistką zespołu. Płyną jedna po drugiej skoczne beskidzkie melodie – każda wykonana perfekcyjnie. Niezaprzeczalnego uroku dodaje dźwięczny, jak prawdziwy kryształ górski, głos Ani. To nie tylko talent, ale także wysoki profesjonalizm muzyków tej kapeli. Każda z wykonanych melodii kończy się huraganem spontanicznych oklasków publiczności.


Nad całością aparatury dźwiękowej czuwa jak zawsze skromny pan Leszek Szymański. Państwo Szymańscy jako rodzice dorosłych już trojga dzieci – córki i dwu synów, ‘zaadoptowali’ na czas pobytu w NSW całą trójkę polskich muzyków. Zapewniają im także transport. Dobrze, że samochód Andrzeja i Marysi Rosiaków, sydnejskich impresario kapeli ‘Tekla Klebetnica,’ jest wystarczająco duży aby przemieszczać z występu na występ wypożyczony tutaj kontrabas.

Oficjalna część dzisiejszego spotkania seniorów w Domu Orła Białego dobiegła końca. Podobnie jest w każdą środę, mówi Pani Krysia. Oczywiście nie zawsze gościmy takich jak dzisiaj muzyków, ale zawsze są przewidziane atrakcje dla seniorów. Wszystkie prace wykonujemy społecznie. Koszt obiadu, to tylko cena zakupionych produktów. Lokalne władze Municipality Fairfield doceniają pracę polskich wolontariuszy. Już przygotowane są oficjalne dyplomy uznania, które zostaną wkrótce wręczone, wyjaśnia Pani Krysia.

Nikogo nie zdziwi fakt, że w roku 2010 nasza dzielna Polka, Pani Krystyna Cyroń została wyróżniona jako ‘Citizen of the Year’ Fairfield Municipality. Wcześniej, jak wiele z nas dobrze pamięta Pani Krystyna pracowała jako kierownik Klubu Polskiego w Ashfield. Klub wówczas kwitł!!! Za swoją pracę dla polskiego środowiska, Pani Krystyna Cyroń otrzymała także Złoty Krzyż Zasługi przyznany przez Prezydenta RP.




Skromna Pani Krystyna broni się przed okazywaniem jej słów uznania. To my wszyscy, to Zarząd, tłumaczy. To Pan Henryk Igliński nie tylko fotograf, ale i sekretarz Związku. To Pan Jacek Samborski, członek Zarządu, skrzętnie zbierający wpłaty za obiady. To cała rzesza Pań i Panów przygotowujących i serwujących obiady. Jest ich tak wiele, że boję się wymieniać tak z głowy, aby nie pominąć czyjegoś nazwiska – kończy Pani Krystyna.

Całemu Zespołowi tak organizatorów, wolontariuszy, jak i uczestników cotygodniowych spotkań życzymy powodzenia na wszystkie kolejne lata.

Marianna Łacek OAM