Kategorie:
Nowiny
Ze Świata
Z Polski
Z Australii
Polonijne
Nauka
Religia
 

Archiwum:

Reklama:

 
11 listopada 2017
Tego jeszcze w historii australijskiej Polonii nie było
Marianna Łacek, OAM. Fot. Andrzej Morawski

Piątkowy wieczór 13 października w kościele św Wincentego w Ashfield. - Kto z was chciałby iść do nieba, pyta stojący przy pulpicie ksiądz. – Serio? Oczywiście, że każdy chciałby iść do nieba. Po paru sekundach konsternacji wszystkie ręce podnoszą się do góry. Ksiądz się uśmiechnął i zadał kolejne pytanie – A kto chciałby iść dzisiaj do nieba?... Dzisiaj? Tak zaraz? No nie, przecież tyle spraw niedokończonych... zrobić pranie, podlać kwiatki, obiad na jutro... w niedzielę mają przyjść znajomi... trzeba odpowiedzieć na emaile, wysłać paczkę ... nie, nie dzisiaj to jeszcze nie... Nad głowami siedzących w ławkach wiernych nie ukazała się ani jedna wzniesiona do góry ręka.

Tak przebiegał początek wieczorów małżeńskich w Ashfield, zorganizowanych staraniem ks. Kamila Żyłczyńskiego, duszpasterza ośrodków Ashfield, Maroubra i Kirribilli. Wspomniany na początku ksiądz to o. Piotr Kruk, dominikanin duszpasterz na Western Sydney University. A nauka rekolekcyjna jaką wygłosił nosiła znamienny tytuł – Czy Maryja z Józefem chodzili na randki? Na pewno wszyscy zapamiętali z tego spotkania, że Maryja zawsze podkreślała rolę Józefa w wychowaniu Syna. ‘Twój ojciec i ja martwiliśmy się o ciebie’, mówiła, kiedy Jezus zagubił się podczas powrotu ze świątyni jerozolimskiej. W udanym małżeństwie, zakończył swoje uwagi ks, Piotr, mąż powinien mieć zawsze ostatnie zdanie, ale natychmiast wyjaśnił, mówiąc: ‘Tak, tak, kochanie, kiedy żona coś proponuje’...

Drugą naukę, tydzień później, wygłosił ks. Zbigniew Regucki chrystusowiec, proboszcz parafii św. Jadwigi Królowej w Poznaniu. Już sam temat ‘Idź własną drogą. Jak realizować się w małżeństwie’, wskazywał na drążący wiele par problem. Do jakiego stopnia być uległym/ uległą w związku, a kiedy zdecydowanie zadbać o swoje JA. Ciekawe uwagi i spostrzeżenia Księdza zawierały cenne wskazówki nie tylko dla zgromadzonych par małżeńskich ale także dla kilkorga obecnych na nabożeństwie młodych ludzi, którzy z pewnością myślą o założeniu w przyszłości rodziny.






Obydwa piątkowe spotkania, połączone z nabożeństwem różańcowym i mszą św. stanowiły jak gdyby preludium tego co miało wydarzyć się tydzień później. Mowa o Rekolekcjach dla Małżeństw, które odbyły się w Ośrodku Jana Pawła II w Canberze. Rekolekcje trwały trzy dni od piątku 20 października, do niedzieli 22. Pomysłodawcą i organizatorem był wspomniany ks. Kamil Żyłczyński. Na pytanie skąd pomysł organizowania takich spotkań, a przede wszystkim rekolekcji dla małżeństw, ks. Kamil odpowiada:

- Życie religijne naszych osrodków duszpasterskich zaczyna się w tej najmniejszej wspólnocie Koscioła jaką jest małżeństwo i rodzina. Poszukując na modlitwie nowego impulsu dla naszej wspólnoty zrozumiałem, że trzeba odnowić źródło łaski jakim jest sakrament małżeństwa. Nie ukrywam, że impulsem były także osobiste spotkania z rodzinami i małżeństwami, podczas których odkrywałem pragnienie pogłębienia życia wiary.

Cenną inspiracją tego oraz wielu innych pomysłów duszpasterskich od pierwszych lat kapłaństwa był dla mnie ks. Zbigniew Regucki. Jego to poprosiłem o poprowadzenie Rekolekcji. Jako duszpasterz akademicki, ks Zbigniew przez wiele lat organizował spotkania dla narzeczonych i towarzyszył małżeństwom zrzeszonym w "Domowym Kosciele". Tak więc w piątkowe popołudnie, 20 października z Sydney do Canberry wyruszyły samochody z małżonkami pragnącymi wziąć udział w niepowtarzalnej uroczystości. W sumie na Rekolekcje dla Małżeństw przybyło 15 par.

Na pytanie, czy było warto, wszyscy zapytani odpowiadali TAK, to było niezwykłe przeżycie. Mądre, kształcące nauki, pełne rozwagi, ale i niepozbawione humoru. Przykłady, w których wiele osób odnajdywało siebie i swoje problemy. Sugestie jak unikać problemów i jak te powstałe rozwiązywać... W tych naukach nie było nic karcącego, żadnych wygłaszanych ‘ex catedra’ mądrych sentencji – to było samo życie. Ten ksiądz, to człowiek, który zna, wie, rozumie problemy i podsuwa pomysły jak zaradzić, jak je rozwiązywać. Na komentarz, że przecież ksiądz nie jest żonaty, więc jak może prowadzić takie nauki i doradzać małżeństwom, odpowiadam, że psychiatra, do którego ludzie chodzą po poradę sam nie tylko nie musi ale nawet nie może być chory psychicznie, aby pomagać innym.






Pytani, co szczególnie utkwiło im w pamięci uczestnicy Rekolekcji odpowiadali różnie. Wiele osób głęboko przeżyło odnowienie przyrzeczenia małżeńskiego – Trzymaliśmy się za ręce i patrzyliśmy sobie w oczy... To było piękniejsze i nawet cenniejsze niż podczas ślubu. Wtenczas tak byłem wzruszony, że słowa przysięgi z trudem przechodziły mi przez ściśnięte gardło... Teraz też byłem wzruszony, ale inaczej... Zobaczyłem, a właściwie przypomniałem sobie, że moja żona ma ciągle takie piękne, dobre oczy... Dwugodzinny spacer – wspólne spędzenie czasu tylko we dwoje. To było tak, jakby czas cofnął się o całe lata. Szliśmy tak jak kiedyś, na randce... Najpierw nie bardzo wiedziałem o czym mamy rozmawiać, ale po chwili było tyle tematów, że moglibyśmy tak cały dzień spędzić we dwoje i by nam sie nie znudziło...

Najbardziej zdumiona byłam, kiedy wieczorem mąż wyszeptał – wiesz mówiliśmy różaniec. Modliłem się za ciebie, za nas, za naszą rodzinę, za nasze małżeństwo... Wzruszyłam się do łez. To powiedział ten sam człowiek, z którego ust nieraz słyszałam – Czy ty mnie tak musisz co niedzielę ciągnąć do tego kościoła? Ja będę wspominać Kanę - wspólną kolację z błogosławieństwem wina – Niby nic nadzwyczajnego, a takie piękne, wspólne przeżywanie. Postanowiliśmy zadbać o bardziej uroczyste, wspólne celebrowanie rodzinnych uroczystości.

Bardzo ważne były rozmowy z innymi małżeństwami. Wywiązywało się tyle tematów. Będziemy utrzymywać zawiązane znajomości. Przez te niecałe trzy dni, czas jakby się zatrzymał. Oddzieleni od pośpiechu i zgiełku codziennego dnia, żyliśmy zupełnie czym innym. Wchłanialiśmy atmosferę spokoju, niewymuszonego kontaktu z innymi... przed oczami roztaczał się kojący widok pełnego zieleni ogródka... niezapomnianego nastroju dodawała muzyka i pieśni. Wystarczy wspomnieć, że na Rekolekcje przyjechała także Siostra Monika...

Najbardzie zdumiewające jest, jak w to wszystko wspólne przeżywanie w naturalny sposób wpleciona była wspólna modlitwa – tego w codziennym zgiełku i zabieganiu w domu trudno doświadczyć... a może warto spróbować? Rekolekcje się zakończyły, uczestnicy bogatsi o nowe, niezapomniane doświadczenia i przeżycia wrócili do swoich zajęć. Ksiądz Kamil do swoich codziennych zakonnych i duszpasterskich obowiązków. Wrócił także do swoich polskich parafian Ks. Zbigniew. Przekazał jednak, że jest pod wielkim wrażeniem zaangazowania i otwartości małżeństw uczestniczących w Rekolekcjach. Dostrzega on wyraźnie potrzebę podobnych inicjatyw. Ilustruje to wyraźnie notatka, jaką przesłał nam po powrocie do Kraju:

„Małżeństwo bierze swój początek w miłości Boga” - to hasło dni skupienia dla małżeństw, które odbyły się w miniony weekend (20-22.10) w stolicy Australii, Canberze. Piętnaście małżeństw z polskich ośrodków prowadzonych przez chrystusowców spotkało się w Domu Prowincjalnym, by przez te dni na nowo odkryć źródło małżeńskiej miłości, świętować radość z daru jakim jest współmałżonek, wspólnie modlić się i wreszcie odnowić przyrzeczenia małżeńskie. Był też czas na świętowanie, jak w Kanie Galilejskiej. Inicjatorem i organizatorem spotkań był Ks. Kamil Żyłczyński SChr wraz z małżeństwami z ośrodków, w których pełni duszpasterską posługę, s. Monika Bury MCHR z Brisbane, dzięki której mogliśmy śpiewać Panu z radością oraz Ks. Zbigniew Regucki SChr z Poznania, który prowadził konferencje. Dni skupienia zakończyły się Mszą św. w dzień wspomnienia św. Jana Pawła II, który jest patronem polonijnego ośrodka w Canberze, którą koncelebrował także Ks. Edmund Budziłowicz, dbający z gorliwością o dobry pobyt wszystkich uczestników. Wdzięczność i radość z tych dni okazywana przez małżonków przekonała wszystkich, że warto w Australii organizować takie spotkania i już dziś zaczynamy myśleć o przyszłorocznych dniach skupienia „w Kanie Galilejskiej”.


A co na to ks. Kamil? – Osobiście rekolekcje przekonały mnie do pomysłu organizowania każdego roku tzw dni małżeńskich, może właśnie pod tytułem ‘Spotkania w Kanie’? – odpowiada nasz cenny duszpasterz Ashfield, Kirribilli i Maroubra. Drogi Księże Kamilu! Jeśli w sobotę, to w czasie wakacji szkolnych, żeby w tych cennych spotkaniach mogły wziąć udział także nauczycielki szkół sobotnich ze swoimi małżonkami.

Marianna Łacek OAM