Kategorie:
Nowiny
Ze Świata
Z Polski
Z Australii
Polonijne
Nauka
Religia
 

Archiwum:

Reklama:

 
6 sierpnia 2017
Ostatnie prelekcje w Sydney
Marek Baterowicz

W niedzielę 6 sierpnia 2017 r. prof. Mieczysław Rokosz – jedenasty prezes Komitetu Kopca Kościuszki - żegnał się ze stolicą New South Wales dając prelekcje o Kościuszce w Klubie Polskim w Bankstown ( o 3PM), a następnie w Polskim Klubie w Ashfield ( o 5.30 PM). Nie były one wcale identyczne, co znakomicie świadczy o intelektualnym potencjale profesora, a różniły się też od prelekcji w Konsulacie RP ( 21 lipca br.), opisanej już na Pulsie Polonii i w „Tygodniku Polskim” ( nr 27). Bo o Kościuszce można nieskończenie. „A my z niego wszyscy...” – jak mówi refren piosenki...Prof. Rokosz słusznie przypomniał, że z wielu naszych powstań narodowych tylko jedno nazwano właśnie „kościuszkowskim”, nawiązując tym samym do jego przywódcy. Trzeba też pamiętać, że Kościuszko musiał nie tylko zmagać się z trudnym położeniem geopolitycznym, militarnym, ale i walczyć z wrogami wewnętrznymi.

Oto np. przejęto list arcybiskupa Michała Poniatowskiego do króla Prus, wskazujący słabe punkty umocnień stolicy...więc prymas odebrał sobie życie. Mówiono potem w Warszawie, że wolał „proszek od powroza”... Oprócz wielu wypowiedzi po prelekcji ( jak np. podziękowanie prezesa Federacji NSW dr Ryszarda Dzierzby ) należy wyróżnić podsumowanie imprez prof. Andrzeja Kozka, który reprezentował Fundację kościuszkowską w Sydney, gdyż pani dr Ernestyna Skurjat-Kozek – cierpiąca – nie mogła przybyć do Klubu w Ashfield.

Na marginesie tych fascynujących prelekcji, ubogaconych przeźroczami, trzeba też podkreślić niezwykłą rolę pana Felixa Molskiego, który tej niedzieli sprawił, że w ogóle obie prelekcje były możliwe. Po imprezie w Bankstown wiózł nas do Ashfield w tempie rajdowym, jego samochód brał z fantazją zakręty i wybierał skróty. Pewnie czuwał nad nami duch Kościuszki, a małżonka profesora Rokosza z zimną krwią i zaufaniem kroiła mandarynki i częstowała nas czekoladą. Był to wyścig z czasem, na szczęście na miejscu okazało się, że w Ashfield jeszcze kończy się poprzednia impreza – piosenki z Powstania Warszawskiego. Pan Felix Molski nie tylko prowadzi auto z temperamentem ułana, ale i dokonał rzeczy naprawdę wielkiej: dotarł do wszystkich pomników Tadeusza Kościuszki rozsianych na planecie! Sądzę, że powinien wydać albumik z tych podróży, ilustrowany zdjęciami!


A wieczorem pan Mieczysław Swat, prezes SPK, zaprosił nas na kolację do restauracji w Klubie Polskim w Ashfield. Wyborne menu, wyborne towarzystwo. Była obecna też pani Julie Ankiewicz, sekretarz SPK, której przodek był jednym z dowodców husarii pod Wiedniem. Żegnaliśmy toastami prof. Mieczysława Rokosza z Małżonką Anną, odlatują do Krakowa w tym tygodniu. Oczywiście towarzyszył nam pan Felix Molski, niezawodny anioł stróż pp. Rokoszów podczas ich pobytu w Australii. Być może spotkamy się ponownie w październiku z okazji kościuszkowskich celebracji na Kopcu Kościuszki!?

Marek Baterowicz

[ESK] Miło mi poinformować Pulsowiczów, że ogłoszona głośnymi fanfarami wystawa fotograficzna Felixa Molskiego czynna jest obecnie na Kopcu Kościuszki dzieki wsparciu Miasta Krakowa i Kraków Airport.

Tu artykuł o wystawie Pomników Kościuszki - na stronie Kopca Kosciuszki

Druga radosna wiadomość, to informacja bezposrednio of Prezesa Komitetu Kopca Kosciuszki, Prof. Rokosza o tym, że Kopiec opublikuje wkrótce wielki, elegancki album z fotografiami Pomników Kościuszki.