Kategorie:
Nowiny
Ze Świata
Z Polski
Z Australii
Polonijne
Nauka
Religia
 

Archiwum:

Reklama:

 
17 czerwca 2017
Prosto z buszu. 27 maja w Brisbane i na świecie
Janusz Rygielski. Fot. Puls Polonii
Podczas minionego weekendu miały miejsce ważne wydarzenia. Pierwsze: podczas szczytu G7 w Taorminie, na Sycylii, doszło do konfrontacji między prezydentem Donaldem Trumpem i kanclerzem Angelą Merkel w sprawie finansowania NATO oraz zmian klimatycznych. Drugie: zmarł najbardziej wpływowy na świecie Polak, Zbigniew (Zbig) Brzeziński, wsławiony kilka lat temu niewątpliwie słuszną sentencją, że „Jest łatwiej zabić niż kontrolować milion ludzi.” www.anonews.co/brzezinski-evil-screams/ Wraz z niedawną śmiercią Davida Rockefellera, którego rodzina trzymała przez kilka miesięcy zamrożonego na Antarktydzie, w oczekiwaniu aż zespół prywatnych lekarzy odkryje lekarstwo przedłużające życie, najwyraźniej bez powodzenia. Czołówka „Deep State” (nazywana też „swamp”) utraciła lidera dysponującego kasą i mózgiem. Wywołało to spór na szczycie. Pisze o tym Benjamin Fulford w swym najnowszym raporcie:

„Rozłam w zachodniej strukturze władzy między merytokratyczną, gnostyczną grupą illuminati, a grupą chazarską” (o której wielokrotnie pisałem). Do tej pierwszej zaliczają się osobnicy dążący do dobrobytu i pokoju światowego. Druga grupa, wręcz przeciwnie. Jej głównymi przedstawicielami są rodziny Rotschildsa i Rockefellera, a także takie pionki jak angielska rodzina królewska czy bankster Soros. Spór między tymi dwiema grupami miał miejsce podczas obrad G7. „Dla tych, którzy postępuję zgodnie z protokołem dyplomatycznym, wojna słów zarówno podczas obrad jak i poza nimi, między Francją i Niemcami po jednej stronie, oraz Brytyjczykami i Amerykanami po drugiej, była bezprecedensowa w erze po Drugiej Wojnie Światowej. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, dla przykładu, nazwał Niemców bardzo, bardzo źli i zagroził, że zablokuje import samochodów niemieckich do USA.

Trump w swoim przymówieniu do NATO nie wspomniał o Artykule 5, klauzuli dotyczącej zbiorowej obrony, dając w zasadzie do zrozumienia, że Rosja mogłaby spokojnie pomaszerować do Niemiec i Francji nie przejmując się Stanami Zjednoczonymi. Bez pomocy amerykańskiej kraje te mogłyby zostać pokonane zaledwie w ciągu kilku tygodni. Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała po obradach: Europa musi wziąć swój los w swoje własne ręce i zauważyła, że Wielka Brytania z Brexitem i USA z Trumpem nie są już wiarygodnymi partnerami. Niewolnik Niemiec, prezydent Francji Emmanuel Macron, postąpił zgodnie z rozkazami swych panów poprzez rozmyślny afront, próbując wyrządzić krzywdę ręce Trumpa podczas uścisku. Ten rodzaj błazenady, jak również wojna domowa w Waszyngtonie, sprowokowały oficjalne media chińskie do komentarza, że zachodnia demokracja upada.”

Fulford powołuje się na publikację zamieszczoną w Global Times, której ton wspiera przypuszczenia NSA (szpiegowska organizacja parasolowa w Stanach Zjednoczonych), że „prezydent Chin Xi Jinping pracuje dla Rothschildsa, ponieważ trzyma się blisko kłamstw upowszechnianych przez amerykańskie media korporacyjne dotyczących Trumpa i wydaje się przewidywać, że Trump będzie oskarżony z powodu Rosji. Chińczycy, oczywiście, są zgorzkniali z powodu Trumpa, ponieważ zainwestowali ciężko w Hillary Clinton i obiecano im Japonię jako nagrodę, gdyby ona wygrała.”

To, co naprawdę się dzieje, jest podziałem pomiędzy kraje wciąż będące pod rządami mafii z rodowodem chazarskim, a tymi którzy zmierzają do merytokracji. Innymi słowy, Merkel, która jako córka Hitlera (Fulford stwierdzał to wielokrotnie – JR), jest członkiem rodziny Saxe-Gotha-Rothschild (brytyjska rodzina królewska zmieniła swe nazwisko z Saxe-Gotha na Windsor w 1917 r.), skupia osoby o chazarskim rodowodzie w Europie nawet wtedy, gdy Stany Zjednoczone pozbywają się ich. Fulford Reports

Dodam, że Hillary Clinton, będąc ministrem spraw zagranicznych USA, brała pieniądze od każdego, a Rosji sprzedała amerykańskie złoża uranu. Źródła ekonomiczne podają, że ostatnio zakupuje złoto i dzieła sztuki. Podobnie Rothschild, co oznacza, że światowy system finansowy rypnie się wkrótce i dolar amerykański będzie miał wartość skromniejszą od kawałka papieru toaletowego. Jak podaje "Before Its News", Jacob Rothschild zapowiedział ostatnio swój zamiar zakupienia pozostałego złota, które ma zastąpić akcje giełdowe i ryzykowną walutę, ponieważ banki centrale nie panują nad sytuacją.

Największy bank w Niemczech (Deutsche Bank) jest na skraju upadku, który odbije się potężnie w UE, USA i na całym świecie. Od stycznia bieżącego roku akcje tego banku spadły o 52%. European Central Bank nie zamierza wykupić feralnego banku. Z kolei International Monetary Bank ocenił, że Deutsche Bank stanowi ryzyko systemowe dla całego globalnego systemu finansowego. Niemcy obawiają się, że czeka ich „bail-in”, czyli mówiąc prostymi słowami kradzież ich pieniędzy przez bank, podobnie jak to już się zdarzyło na Cyprze i w Austrii. Autor spekuluje, że być może z tego powodu rząd niemiecki zalecił swym obywatelom, aby mieli zapas wody na 10 dni i żywności na 5 dni, w przypadku sytuacji awaryjnej (national emergency).

W ślad za rządem niemieckim podobne ostrzeżenie wystosował rząd Republiki Czeskiej. Oczywiście Deutsche Bank mówi swoim klientom-inwestorom, że wszystko jest w porządku. W roku 2008 to samo mówił swym klientom bank Lehman Brothers, po czym nagle zbankrutował. signalling world banking collapse.

Podczas gdy na Sycylii grzmiało i zawzięcie dyskutowano nad kierunkiem, w jakim miałby maszerować świat, w Brisbane odbył się 49 Zjazd Delegatów Organizacji Polonijnych. Ustępujący prezes Leszek Wikarjusz przedstawił obszerne sprawozdanie. Odbyła się rzeczowa dyskusja, po czym wybrano nowe władze, z Małgorzatą Kwiatkowską w roli prezesa i prof. Marianem Radnym w roli wiceprezasa RNPA.




Jakie tematy były najważniejsze i jednocześnie najbardziej kontrowersyjne? Otóż podobnie jak od Zjazdu w 2013 r., dużo uwagi poświęcono zasadom uznawania mandatów[ (propozycję przedstawia komisja mandatowa, zatwierdza ją zjazd) pożądanych przez organizacje członkowskie. Problem polega na tym, że wystąpienia niektórych ambitnych organizacji wydają się czasami przekraczające faktyczną liczbę członków, a inne z kolei, mniej ambitne, mogą deklarować mniejszą liczbę, ponieważ jest to mniej kosztowny udział w zjeździe. Niewtajemniczonym wyjaśniam, że jeden mandat otrzymuje organizacja za 50 członków (lub mniejszą końcówkę), po zapłaceniu aktualnej kwoty.

Są tu jeszcze inne aspekty. Dla przykładu, są ludzie bardzo aktywni, którzy należą do kilku organizacji. Przy określaniu liczby mandatów organizacji stanowych (parasolowych) bierze się pod uwagę liczbę członków wszystkich organizacji, czasem kilkakrotnie licząc tę samą osobę. Jak się uporać z takim problemem? Organizacje takie jak PolArt czy Związek Harcerstwa Polskiego mają ogromną liczbę członków, a na zjeździe delegatów proszą o jeden mandat, uzasadniając że młodzież nie ma pieniędzy. Gdyby policzyć wszystkich członków zespołów tanecznych, to wyszłaby niemała liczba, w dużym stopniu nieletniej dziatwy. Ale obie te organizacje posiadają też wielu głęboko i twórczo myślących, utalentowanych tancerzy, często odnoszących duże sukcesy zawodowe w Australii. I tu już nie tyle chodzi o pieniądze ile raczej o wartościowy udział w zjazdach tych, mających wiele do powiedzenia młodych Polaków.


Podczas zjazdu został podjęty temat: „Kto może wypowiadać się w imieniu Polonii Australijskiej?” Ja odpowiedziałbym na to: „To zależy.” Prezes Rady Naczelnej Polonii Australijskiej powinien, moim zdaniem, wypowiadać się w imieniu tej Polonii tylko i wyłącznie w kwestiach, co do których nie ma najmniejszej wątpliwości, że niemal wszyscy Polacy mieszkający w Australii popierają jego stanowisko. W okresie mojej dziesięcioletniej kadencji widziałem tylko dwie takie sprawy: obrona dobrego imienia Polaków, gdy przypisuje im się zbrodnie popełnione przez inne nacje oraz obrona najcenniejszego zabytku polskiego na terenie Australii, jakim jest nazwa najwyższego szczytu kontynentu „Mt Kosciuszko”.

Użyłem określenia „niemal wszyscy”, ponieważ w grupie liczącej 170 tys. ludzi mogą się trafić jednostki odbiegające drastycznie od normy. Jeśli opinia została wyrażona przez zjazd, to prezes powinien ją prezentować w imieniu zjazdu lub zrzeszonej Polonii, a jeśli przez prezydium, to w imieniu prezydium.

Dyskutowano też, czy statutowa neutralność wobec partii politycznych jest rzeczą dobrą, czy też złą. Powołano się przy tej okazji na fakt, że swego czasu Polonia Australijska popierała rząd londyński. Tylko, że w tym czasie rząd Polski Ludowej dla Polonii Australijskiej nie istniał, a zatem nie istniała kusząca możliwość wyboru. O tym natomiast, jakie awantury, z bijatyką podczas zjazdu włącznie, wywoływały spory, kiedy w Londynie tworzyły się frakcje, pisze Lech Paszkowski w swoich pamiętnikach. Po roku 1989 działacze polonijni starszego pokolenia opracowali obecne rozwiązanie, dzięki któremu Polonia Australijska jest ponad sporami w Polsce. W uchwaleniu tej statutowej decyzji nie brał udziału żaden uczestnik ostatniego zjazdu. Uczyniło to poprzednie pokolenie, w trosce o nasze dobro. Dodam, że ta zasada dotyczy również partii australijskich, z takim samym efektem. Odnoszę wrażenie, że przyjęcie polityki jednoczenia się z wybraną partią, zależnie od upodobań np. prezesa, jego rodziny i znajomych, oznaczałoby że niektórzy Polacy stanowiliby agenturę tej partii. A przecież my wszyscy, tu w Australii, agentury nie lubimy.




A może ten problem już nie istnieje. W dniu 16 kwietnia br. Puls Polonii opublikował krytyczne stanowisko „Naszej Polonii” w sprawie Klubu Polskiego w Ashfield. Zawiera ono następujące stwierdzenie: „Doszło do tego, że jeden z dyrektorów wiedząc o konflikcie pomiędzy prezesem klubu a prezesem Federacji Polskich Organizacji w NSW namówił tego pierwszego do wystąpienia Klubu z Federacji pod fałszywym pretekstem, jakoby Federacja była upolityczniona.” Skoro Federacja w Nowej Południowej Walii, jak zresztą wszystkie inne federacje, nie jest upolityczniona i kierownictwo „Naszej Polonii” popiera stanowczo to stanowisko, to cóż stoi na przeszkodzie, aby i RNPA funkcjonowała podobnie.

Warto dodać, że neutralna nie znaczy obojętna. W roku 1981 Krzysztof Łańcucki, który wówczas był prezesem RNPA, prowadził rozmowy z rządem Malcolma Frasera, w rezultacie których rząd federalny przyznał milion dolarów na cel akcji „Help Poland Live”. Osiemnaście lat później, krótko po objęciu funkcji prezesa RNPA, kierowałem akcją pomocy dla powodzian w Polsce.

Mimo różnic poglądów delegatów, podczas zjazdu nie miały miejsca żadne incydenty i nikt nikogo nie obraził. Tu refleksja – zjazd jest m. in. w tym celu, aby się pospierać, ale po powrocie do domu zastanowić się, czy jednak oponent nie miał przypadkiem racji. Prezydium natomiast jest ciałem do wykonania konkretnej roboty. Odnoszę wrażenie, że obecność księdza Wiesława Słowika i konsul generalnej Rzeczypospolitej Polskiej Reginy Jurkowskiej mogła wpłynąć na dobrą atmosferę zjazdu. A ponadto delegaci wybrali znakomitego przewodniczącego dr. Zdzisława Derwińskiego, który po mistrzowsku poprowadził obrady, jednocześnie elegancko przekonując delegatów, że to było ich osiągnięcie.

Janusz Rygielski