| Mogą sobie sceptycy niefrasobliwie nazywać parapsychologię, tak samo jak New Age workiem pełnym pseudonaukowych śmieci i wyssanych z palca bzdur... Lecz już niedługo!
Najlepszy polski jasnowidz, Krzysztof Jackowski rzucił wyzwanie królowi sceptyków Jamesowi Randiemu. Suma "zakładu" to okrągły milion. Tyle zdecydował się przyznać Randi dowolnej osobie, która w zadowalający naukowo sposób dowiedzie realności jakiegokolwiek z zjawisk paranormalnych.
Jackowski na dowód swej skuteczności chce przedstawić setki podziękowań od osób prywatnych i policji za udane odnalezienie zwłok lub inne rozwiązanie zagadek kryminalnych za pomocą swych niezrozumiałych mocy jasnowidzenia.
Jasnowidzenie wymienia się bardzo blisko obok telepatii w opracowaniach dotyczących postrzegania pozazmysłowego. Historia poważnych naukowych badań nad tymi zjawiskami sięga połowy dziewiętnastego wieku, gdy zajmowały się takimi fenomenami (jako towarzyszącymi stanom hipnozy) sławy, na których pracy uczył się sam Freud - Janet oraz Charcot.
W Polsce mieliśmy takie głowy nie od parady, jak profesor J. Ochorowicz czy S. Ossowiecki, badacz i "medium" zarazem. W Rosji: Biechtieriew, Łazariew i Wasiliew, koledzy po fachu Pawłowa (tak, tak - tego od psów). Największe zagłębie naukowych badań i praktycznych zastosowań zjawisk parapsychicznych, wbrew kartezjańskiemu podziałowi i brzytwie Ockhama w nauce przez duże N, to Rosja właśnie.
Tamtejsi luminarze nauki doliczyli się, w latach 1880-1940, 145 eksperymentów z dziedziny telepatii i innych form postrzegania pozazmysłowego (przeprowadzanych przy użyciu słynnych kart Zenera), z których 106 dało wyniki wyższe niż losowe trafienia. W latach 1960-1970, na 143 doświadczenia z użyciem automatycznych a potem komputerowych technik losowania, już tylko 19 dało wynik negatywny!
Ostatnio na Uniwersytecie w Edynburgu dzięki zastosowaniu techniki Ganzfield, dr Morris także uzyskuje ponad 90% wyników wyższych od losowych. Nie jest więc kwestią, czy telepatia jest zjawiskiem realnym, lecz jak działa? Do tej pory na przeszkodzie dla naukowego uznania realności tych zjawisk stał dualizm Kartezjusza: "umysł - materia".
Nie można przyjąć za realne odbieranie czegoś, skoro nie wiemy co odbieramy (nie można tego zmierzyć) oraz, co gorsza, nie wiemy czym. Nie ma narządu zmysłu - nie ma zmysłu. Choć gwoli ścisłości prędko rosyjscy badacze legitymujący się sukcesami na polu trenowania umiejętności widzenia skórnego (dermooptyki), zwrócili uwagę na pewien paradoks. Postrzeganie obrazów zaklejonych w kopercie poprzez skórę na brzuchu lub dłoni ujawniało błędy identyczne jak złudzenia optyczne, którym ulega zespół "oko - kora wzrokowa". Byłażby skóra jeszcze jednym narządem spostrzegania obrazowego?
Badania nad telepatią szły dwutorowo. Pierwsza droga: nakierowana na potwierdzenie hipotezy o elektromagnetycznym oddziaływaniu pomiędzy mózgami nadawcy i odbiorcy nie dostarczyła zadowalających rozstrzygnięć. Boruń i Manczarski potwierdzają wysoki udział tych właśnie oddziaływań, które zwiększają skuteczność telepatycznych odczytów przy odległościach mniejszych niż 4 metry.
Podczas gdy inni już grubo wcześniej, np. Wasiliew zniszczyli tą hipotezę, inspirowaną odkryciem fal radiowych udowadniając, że ekranowanie głowy płytami metalowymi nie wpływa na ograniczenie zdolności do telepatycznego odbioru przekazów nadawcy. Właśnie - przekazów, gdyż niestety nie wprost - myśli. Odczytywać można raczej dominujące nastroje, intencje, sens myśli lub ogólny temat obrazu, na którym skupia się nadawca.
Eksperyment Krippnera z odczytywaniem cudzych przekazów w trakcie snu wykazał, że mózg intuicyjny, nasza prawa półkula odczytuje raczej ogólny sens, jakby skojarzenia. Gdy nadawca patrzył na obrazek z rybą, odbiorca po obudzeniu się opisał sen następującymi słowami: "idę brzegiem morza i patrzę jak rybacy suszą sieci". Gdyby zadaniem sędziów oceniających trafność odczytu było zaliczanie jedynie trafnego rozpoznania ryby, eksperyment można by wyrzucić do kosza.
Ale przyznacie chyba, że coś jest na rzeczy, wyobrażenia odbiorcy na pewno poruszały się w zadanym temacie. Drugim, równoległym torem wysiłków badawczych było odkrywanie, jakimi sposobami nasz umysł (bo niekoniecznie mózg) może zdobywać informacje w niewytłumaczalny sposób. Wszelkie formy jasnowidzenia, prekognicji, przebłysków intuicji, jak u sawantów, którzy potrafią w kilkanaście sekund obliczyć czy 4 294 967 287 jest, czy nie jest liczba pierwszą.
Miał takie przeczące zdrowemu rozsądkowi zdolności młody chłopak, Zerah Colbern. Gdy innego podobnego geniusza, nauczyciel matematyki usiłował uczyć właściwych, "naturalnych" reguł obliczania, ten, w wyniku tego przykrajania na miarę, oczywiście je stracił. Skąd się więc biorą informacje, na które mamy czasem szanse mimowolnie wpaść? Fruwają sobie swobodnie w "eterze"? Kronika Akaszy, mole morfogenetyczne Sheldrake`a, Uniwersalny Umysł Wszechświata? Bóg wreszcie?
Na to pytanie miała odpowiedzieć jedna z najbardziej uniwersalnych teorii kosmologicznych naszych czasów: Holograficzna Teoria Wszechświata. Ale o tym - kiedy indziej.
Krzysztof Kolecki
Nowojorski Nowy Dziennik
Jasnowidz też człowiek...zapraszamy do czytania. Wszystko o Jackowskim
Tu czytaj o działalności Krzysztofa Jackowskiego. |